Blog


Restauracja Sztuczka w Gdyni

Goszcząc w Trójmieście i zachęcony rankingiem Gazety Wyborczej, wypróbowałem gdyńską restaurację Sztuczka. Według rankingu, jest to druga najlepsza restauracja w całym Trójmieście. Pierwszy lokal w rankingu odstraszył mnie cenami. Do Sztuczki przekonało mnie kozackie zdjęcie szefa kuchni i właściciela Rafała Wałęsy (daleka rodzina byłego prezydenta).

Nie miałem niestety czasu na intrygujące menu degustacyjne, złożone z dań słynnych szefów kuchni, takich jak Ferran Adria, Eric Ripert i Heston Blumenthal. Zdecydowałem się zamiast tego na dania z karty. Nie zawiodłem się, szczególnie że kuchnia uraczyła mnie dodatkowo dwoma fantastycznymi poczekajkami.

Zanim przejdę do opisu potraw, jedno zastrzeżenie. Po raz pierwszy zdecydowałem się nie pstrykać daniom zdjęć telefonem. Wiem, że w czasach kultury obrazkowej wpis na blogu wymaga zdjęć. Zdaję sobie również sprawę, że dyskretne uwiecznienie dania jest coraz powszechniej akceptowane (dyskretne oznacza w tym przypadku nie używanie lampy błyskowej i powstrzymanie się od innych zachowań uprzykrzających posiłek współbiesiadnikom). Niemniej wyjątkowa atmosfera Sztuczki onieśmieliła mnie na tyle, że postanowiłem nie zakłócać prezentacji i posiłku. Wzrokowcom polecam oficjalną galerię na stronie lokalu (stamtąd pochodzi jedyne zdobiące ten wpis zdjęcie).

Do rzeczy! Sądząc już po samych bezpłatnych starterach, przysyłanych z kuchni, aby umilić klientowi oczekiwanie na zamówione dania, jest to restauracja niezwykła. W przeciętnym lokalu w ogóle nie ma co liczyć na poczekajki, a te które je serwują, ograniczają się często do chleba ze smalcem. W Sztuczce startery są każdego dnia inne. Ja dostałem dwa. Najpierw pojawiły się cieniutkie plasterki marynowanej słoniny, aromatycznej i pysznej, z pietruszkowym biszkoptem i dresingiem chrzanowym. Potem podano kieliszek kremu marchewkowego na ciepło. Zaskakująco mocny i smaczny krem smakiem zbliżony był do żółtka, a wzbogacono go cząstkami pomelo i kiełkami czerwonego buraka. Po takich starterach już wiadomo, że czeka nas coś wyjątkowego.

Na właściwą przystawkę zamówiłem foie gras au torchon z francuskim tostem, puree z palonych pomarańczy, powidłami z wędzonych śliwek i prażonymi płatkami migdałów. Smaki Sztuczki są bardzo mocne i esencjonalne. Najwyraźniej czuć to właśnie w tym daniu. Kubki smakowe przechodzą istne bombardowanie. Wolno gotowana gęsia wątróbka rozpływała się w ustach jak ptasie mleczko, a pomarańczowe i śliwkowe dodatki pomagały przełamać smak. Cudowne, bardzo sycące danie.

Następnie przyszła pora na chowder z mulami. Kolejny bardzo intensywny smak. Ciepłego chowdera doskonale łagodziła schłodzona espuma z pora. Połączenie tych dwóch substancji – ciepłego, intensywnego kremu z leciutką, delikatną i chłodną pianą było genialne!

Na danie główne wybrałem polędwicę wołową ze smażoną sałatą rzymską oraz mille feuille z ciasta francuskiego przekładanego duszonym policzkiem wołowym. Do tego puree z zielonego groszku i sos whiskey. Stchórzyłem, jak zawsze robię w niesprawdzonej restauracji i polędwicę zamówiłem medium zamiast rare. Lata gorzkich rozczarowań w lokalach, których kucharze nie umieli przyrządzać polędwicy, nauczyły mnie ostrożności. Tym razem żałuję, bo mięso było przyrządzone doskonale. Trafionym dodatkiem była przysmażona do karmelizacji sałata rzymska. Osobny temat to wołowy policzek, który uwielbiam. Wydawałoby się, że to takie udziwnienie podawać akurat policzek, ale to mięso jest naprawdę niesamowite. Utwierdziłem się w tym przekonaniu już kiedy podawał go Tomek Jakubiak podczas kolacji z okazji Food Film Fest w Poznaniu i tym razem zamówiłem go bez wahania, wiedząc że będzie to doskonałe ukoronowanie posiłku.

Po tak solidnej wieczerzy zrezygnowałem z deseru, notując sobie jednocześnie w pamięci, że do Sztuczki trzeba będzie wrócić na inne dania z karty, a już koniecznie wybrać się tam na menu degustacyjne.

Gdybym miał dla równowagi wymienić jedną wadę, to powiedziałbym, że smaki Sztuczki są miejscami aż za intensywne. Myślę, że cześć dań lepiej sprawdziłaby się w menu degustacyjnym, jako jeden mocny strzał.

Zdjęcie z galerii: www.sztuczka.com

Zdjęcie z galerii: www.sztuczka.com

Sztuczkę polecam fanom ambitnej i wyrafinowanej kuchni. To najwyższa półka przynajmniej na naszym, polskim podwórku. W Sztuczce wszystko dopięte jest na ostatni guzik, a obsługa przywiązuje wagę do szczegółów. Nie żałuję, że pojechałem do Gdyni wyłącznie po to, by tam zjeść.

Lopecam!

DOPISEK: Stałym czytelnikom może wydawać się, że moje recenzje są hurraoptymistyczne, zaznaczam więc że z zasady opisuje tylko lokale, które zrobiły na mnie pozytywne wrażenie.

 

Komentarze ( 0 )

    Dodaj komentarz

    Your email address will not be published. Required fields are marked *