Blog


Restauracja La Tulipe Noire. Zielona Góra

Kiedy Wojtek Lewandowski, organizator poznańskiego kuchnia+ food film fest spytał mnie o dobre restauracje w Zielonej Górze, miałem zgryz. Winny Gród może się poszczycić tylko kilkoma miejscami dla prawdziwych smakoszy. Teraz bez wahania poleciłbym „czarnego tulipana”.

Minimalistycznie i ze smakiem urządzone wnętrze skłania mnie do wspomnień. W tej pięknej, poniemieckiej kamienicy przy placu Bohaterów mieściło się za czasów PRL-u kolejarskie przedszkole, do którego chodziłem. Kiedy dorastałem, był tu pub Borgia. Słynął głównie z tego, że odkąd na krótko stracił licencję za sprzedaż alkoholu nieletnim, wszystkich klientów proszono o dowód osobisty. Można tam było spędzić wieczór, zamówić cztery piwa, a i tak przy każdym kolejnym obsługa pytała o wiek. Dla zasady.

Po duchach przeszłości nie ma już śladu. Nie tylko lokal, ale cały budynek przeszły gruntowny remont. Tzw. Dom Kolejarza uważany jest za jeden z najlepiej zmodernizowanych zielonogórskich zabytków i prawdziwą ozdobę miasta. Podobnie było w 1898 r., kiedy zbudowano ją dla rodziny Alfreda Balcke, niemieckiego adwokata i radcy sądowego.  Przy alei wiodącej od dworca kolejowego do centrum miasta budowała się wtedy cała miejska elita.

Dość o architekturze, przejdźmy do jedzenia! Karta w La Tulipe Noire też jest minimalistyczna. Trzy zupy, trzy desery, cztery sałatki oraz niewielki zestaw dań głównych, makaronów i przystawek.

Przystawki

Nasz dzielny kwartet degustatorów zdecydował się na trzy startery: tapas z pieczoną papryką i chorizo, roladki z pieczonej papryki z kozim serem i świeżą bazylią oraz mini quiche lorraine z orzechami nerkowca.

Wszystkie były pyszne, przy czym tapas stanowiły jedynie smaczną zakąską do piwa, podczas gdy roladki i quiche dostarczały o wiele mocniejszych wrażeń smakowych. Powiem szczerze, że quiche’m mógłbym się zażerać bez końca. Zamiast wersji mini spokojnie mógłbym pochłonąć pół blachy tego świeżego kruchego ciasta wypełnionego boczkiem, nerkowcami i kremem jajecznym.

Zupa

Z zup wybraliśmy bouillabaisse z krewetkami królewskimi, małżami, łososiem, szafranem i anyżem. Jak dla mnie, danie wieczoru! Uwielbiam zupy rybne, w których pływają, że zacytuję Mistrza Sapkowskiego, „różne muszle, rybki i inne smakowite śmieci”. Każda łyżka, to inne doznanie i inny smak. Przepyszna. Rewelacyjna! Warto dla niej wracać do „czarnego tulipana”!

ms_140703_tulip_1

Dania główne

Na główne kazaliśmy sobie przynieść filet z kurczaka z szynką prosciutto i szałwią, polędwiczkę wieprzową z pastą oliwkową w cieście francuskim oraz steki wołowe z masłem anchois. Kurczak cudowny, soczysty i pełen smaku, polędwiczki również świetne, choć ja osobiście nie przepadam za oliwkami, więc tylko uszczknąłem. Steki genialne. Poza masłem anchois, jako dodatek dostałem jeszcze karmelizowaną figę. Połączenie wołowiny, masełka smakowego i tej figi to była czysta rozkosz.

ms_140703_tulip_2

Filet z kurczaka z szynką prosciutto i szałwią

Deser

Restauracja przeszła tego dnia oblężenie i ze słodyczy miała do zaoferowania jedynie ciasto dnia (makowiec z ciasta francuskiego) oraz tarty cytrynowe. Zdecydowaliśmy się na to drugie. I tym razem kuchnia La Tulipe Noire nas nie zawiodła. Może Gordon Ramsey by powiedział, że nagromadzenie smaków w tarcie było zbyt wielkie, ale mnie odpowiadało. Idąc od dołu było to zatem kruche ciasto, cytrynowe nadzienie, potem krem śmietanowy aż wreszcie na wierzchu marynowane figi, cząstki granatu i świeża mięta. Fantastyczne połączenie.

 

Tarta cytrynowa z marynowanymi figami

Tarta cytrynowa z marynowanymi figami

 

Gdybym miał dla równowagi dodać do powyższych zachwytów jakieś zastrzeżenie, to byłoby one skierowane nie do samego „czarnego tulipana”, ale do promującego go artykułu w Gazeta.pl gdzie wiele miejsca poświęcono metodzie gotowania souse-vide (długotrwałe przygotowywanie potraw w niskiej temperaturze). Wbrew treści artykułu, karta La Tulipe Noire nie pęka w szwach od dań tego typu. Racząc się smakołykami z menu „tulipana” szybko się jednak o tym drobiazgu zapomina.

Większość powyższych zdjęć moim wysłużonym telefonem zrobiła autorka bloga przepysznik.pl. Polecam go Waszej uwadze!

Komentarze ( 0 )

    Dodaj komentarz

    Your email address will not be published. Required fields are marked *