Blog


Najlepsza restauracja rybna w Brukseli. De Noordzee | La Mer du Nord

Kiedy bezczelnie popijałem Guinnessa w stolicy lambiców i innych doskonałych piw belgijskich, pochwaliłem się przygodnie poznanemu Belgowi, że właśnie wracam z najlepszej restauracji rybnej w mieście. Belg prychnął protekcjonalnie. – Pewnie byłeś przy Grand Place i dałeś się złapać w jedną z tamtejszych pułapek na turystów. Drogie i niedobre jedzenie. – W odpowiedzi wyświetliłem mu na telefonie zdjęcie lokalu, który miałem na myśli. – A, to tak – poprawił się. – To faktycznie najlepsza knajpa w Brukseli.

Plac przed malowniczym Kościołem św. Katarzyny każdego dnia zamienia się w targ rybny. Rybacy wystawiają na skrzynkach swoje specjały, wykorzystywane przez działające wokół placu restauracje rybne. Przechodzień może u nich skosztować na przykład żywą ostrygę z cytrynką.

Już pobieżny rzut oka na plac pozwala zauważyć lokal o dwujęzycznej nazwie De Noordzee | La Mer du Nord. Zawsze otacza go tłum klientów, tłoczących się przy okienku kasowym, ladzie wydającej dania, a wreszcie przy wysokich stolikach, gdzie je się na stojąco, na świeżym powietrzu. Jedzenie kupuje się tutaj właśnie z okienka, jak hot-dogi, ale są to najświeższe i najlepsze owoce morza. Danka są zazwyczaj malutkie, na niewielkich talerzykach, uzupełnione o kieliszek białego wina.

ms_140801_belgia_2

A zatem podchodzimy do okienka i orientujemy się w lokalnych nazwach potraw, które danego dnia są w menu. Kucharze i kasjerzy uwijają się w białej gorączce, więc warto szybko przejść do rzeczy. W przeszklonej ladzie i na blatach pysznią się najwyższej jakości produkty. Składamy zamówienie i zostawiamy swoje imię. Jakieś 15-20 minut później jeden z kucharzy zacznie je wykrzykiwać, żebyśmy odebrali zamówione potrawy. W międzyczasie można przejść się po placu i na zaostrzenie apetytu zjeść ostrygę. Uważajcie tylko, żeby się nie pokaleczyć. Najlepiej poprosić rybaka, żebym wam zręcznie otworzył muszlę.

ms_140801_belgia_3

Na początek spróbowałem zupy rybnej. Zupa była pierwszej klasy, gęsta od smakowitych kąsków, pomidorowa, zabielana, gorąca i sycąca. Taka zupa pozwala się zorientować w jakości rybnego lokalu na tej samej zasadzie, co zwykła Margherita stanowi wizytówkę pizzerii.

ms_140801_belgia4

Następnie wykrzykujący ze śmiesznym akcentem moje imię kucharz wręczył mi talerzyk małży brzytew (razor clams). Trzeba wam wiedzieć, że te morskie specjały kryją się w muszlach, przypominających ulubione narzędzie pracy dziewiętnastowiecznych fryzjerów i skrytobójców. Małże miały doskonałą konsystencję i pachniały świeżością. Było to jedno z najcudowniejszych dań rybnych, jakiego dane mi było kosztować. Miałem ochotę uroczyście odśpiewać „My friends” z musicalu Sweeney Todd.

Ukoronowaniem posiłku był stek z tuńczyka, krótko i mocno zgrillowany z jednej strony, surowy po drugiej. Tu słowa mnie zawodzą. Był nie do opisania. Z jednej strony surowizna rodem z sushi baru, różowa i delikatna, z drugiej głęboko mięsny smak steku z grilla. Dosłownie rozpływał się w ustach.

ms_140801_noordzee

Zatem goszcząc w Brukseli odłóżcie na chwilę wszystkie ciężkie przekąski w rodzaju belgijskich frytek i równie belgijskich gofrów. Zajrzyjcie koniecznie do De Noordzee | La Mer du Nord.

Lopecam!

De Noordzee | La Mer du Nord
Rue Sainte Catherine 45
1000 Bruxelles
Centre-Ville, Bruxelles
poissonneriemerdunord.be

Komentarze ( 0 )

    Dodaj komentarz

    Your email address will not be published. Required fields are marked *