Blog


Beztroski trekking – 12 rad, jak nie uprawiać turystyki pieszej

„Mamo, tato, nie boje się piekła, bo byłam na Obozie Krusty’ego: piesze wędrówki to ponure marsze śmierci…”
– Lisa Simpson

Dzięki zamieszczonym poniżej prostym radom, bez trudu zmienicie romantyczny spacer, przechadzkę po lesie lub długodystansową wycieczkę w szlak łez, do wspominania latami. 

Za przykład niech posłuży moja letnia wyprawa z centrum Zielonej Góry do Jarogniewic, którą wspominam w związku z nadchodzącą wiosną.

Zasada 1 – Dwa razy więcej alkoholu niż wody

To nie obcowanie z dziką przyrodą, ani oddychanie pełną piersią, pomagają znieść trudy wyprawy. Jedyną rzeczą, która czyni piesze wędrówki znośnymi, są duże ilości regularnie spożywanego alkoholu. Pewna kompania piwowarska wprowadziła do obiegu sześciopaki piw w małych puszeczkach – nieobecne na polskim rynku od lat. Taki sześciopaczek idealnie mieści się w plecaku. Ściśnięte razem puszki długo utrzymują niską temperaturę i można częściej cieszyć się cudownym dźwiękiem otwieranej puszki. Klik! Klak! Pszszszszsz!

Obrazki z drogi: szczególnie dobrze zasada ta sprawdza się w upalne dni, kiedy uporczywe pragnienie zachęca do picia piwa duszkiem, a lejący się z nieba żar sprawia, że trunek w mig uderza do głowy.

Pro Tip (wskazówka dla zawodowców): w ogóle nie bierz wody.

Zasada 2 – Nie planuj marszruty

Mapy, plany i trasy są dla panienek. Najlepiej wyjść przed dom, wskazać palcem jakiś punkt na horyzoncie i zacząć iść. Zwykła, nierozumna dzicz ulegnie przed człowiekiem. To pewne.

Nie sprawdzaj też prognozy pogody. Zwykły zerk przez okno powinien w zupełności wystarczyć dla oceny, czy podczas wielogodzinnego marszu nie złapie cię deszcz. A z resztą, nawet jeśli złapie, to co? Przecież nie jesteś z cukru!

Obrazki z drogi: wieś Jarogniewice, która od tego roku jest osiedlem Zielonej Góry, leży kilkanaście kilometrów od centrum miasta. Można iść szlakiem południowo-wschodnim przez Jędrzychów, albo południowo-zachodnim przez Ochlę. Można też iść na przełaj na południe. Ważne, żeby dotrzeć do Kiełpina. Potem już prosto. Marsz trwa jakieś 4-5 godzin.

Pro Tip: do GPSa w telefonie należy się odwoływać tylko w sytuacjach skrajnej rozpaczy i katastrofalnego upadku morale. Wówczas można uruchomić odpowiednią aplikację i przekonać się, że na temat taki, jak np. polskie lasy, GPS ma do powiedzenia dokładnie nic.

Zasada 3 – Załóż buty, które w przeszłości cię obtarły. Na pewno już się rozchodziły!

Bezwzględni kapitalistyczni wyzyskiwacze przekonują, że potrzebujemy innych butów na eleganckie przyjęcie, innych do pracy, do tenisa, piłki nożnej a już szczególnie potrzebujemy wyjątkowych butów do trekkingu – z głębokimi traperami, na tyle wysokich by zabezpieczać kostkę, klimatyzowanych itd. itp.

Nie dajcie się nabrać! Wystarczy po zimie zanurkować do szafy, wydobyć jakiś pogniecione trampki emitujące wyraźny, sportowy zapach, naciągnąć na nogi i w drogę!

Zasada 4 – Na przełaj!

Nieraz zdarza się, że leśny dukt, czy nawet betonowa jezdnia, bezczelnie skręca w kierunku nas niesatysfakcjonującym. Głupotą i marnotrawstwem byłoby nadkładać drogi. Należy iść na przełaj! Raźno i śmiało wkraczać na cudze posesje, zapadać się w świeżo zaoranych polach, ryzykować skręcenie kostki na wertepach, przeskakiwać strumienie i bobrze tamy, wspinać się po ogrodzeniach, wyszarpywać nogi z ciernistych krzewów i pozwolić by nisko zwisające gałęzie kaleczyły nasze twarze, a roje robactwa łapczywie chłeptały naszą krew.

Obrazki z drogi: odcinek, prowadzący z północy na południe przez Kiełpin można przejść poboczem w kwadrans. Można też przedzierać się na skróty jakieś trzy kwadranse.

Pro Tip: nie cofaj się przed niczym! Wyłącz zdrowy rozsądek! Przyj do przodu!

Zasada 5 – Żadnego jedzenia

„Artysta głodny, jest o wiele bardziej płodny”. Syci, jesteśmy ospali. Przeciągamy postoje, idziemy wolno, ciągniemy się, marudzimy. Głodni, jesteśmy jak wataha wilków. Napędzani myślą o pieczonej karkówce albo chociaż o kawałku chlebowej skórki pędzimy raźno przed siebie, za nic mając ogromne odległości.

Pro Tip: Zrezygnuj ze śniadania. Alkohol lepiej wchodzi na pusty żołądek.

Zasada 6 – Kondycja, szmondycja. Dasz radę!

To nic, jeśli przez ostatni rok najdłuższy odcinek, jaki przeszedłeś, to była droga z samochodu do mieszkania, a każde schody przyprawiały cię o zadyszkę. Na pewno bez najmniejszego wysiłku uda ci się przejść kilkanaście kilometrów. Kluczem jest wiara w siebie. Żyj chwilą! Zakwasy i rozległe mikrouszkodzenia mięśni poczujesz dopiero jutro. Wtedy będziesz się martwił!

Obrazki z drogi: jeśli nie masz siły, by podciągnąć swoje dziewięćdziesięciokilogramowe cielsko na tyle, by przejść nad ogrodzeniem, złap się czegoś i ciągnij z całej siły. Przeszywający ból naderwanego mięśnia w ramieniu minie już po pół godzinie.

Pro Tip: nie rób przerw, nie zwalniaj i za nic nie daj po sobie poznać, że jesteś zmęczony.

ms_140703_las_2

Zasada 7 – Pokrzywy są zdrowe!

Jeśli przed tobą rozciąga się pole gigantycznych, parzących jak wściekłe pokrzyw, nie zwalniaj! To oczywiste, że przy użyciu niezwykle silnej woli po prostu przez nie przejdziesz. Wykorzystuj taneczną grację swoich ruchów by ostrożnie stawiać kroki.

Obrazki z drogi: w połowie pola przypomnij sobie, że nie masz ani silnej woli, ani tanecznej gracji.

Pro Tip: polecamy modne w tym sezonie skarpetki przed kostkę. Dzięki nim każdy centymetr twojej łydki będzie otwarty na poparzenia i ukąszenia.

Zasada 8 – Podążaj w górę strumienia

Jeśli już idziesz na przełaj przez las, dobrze jest korzystać z jakiegoś punktu orientacyjnego – np. leśnego strumyka. Jego brzegi to doskonała trasa marszu. Nic to, że są strome i śliskie. Nic, że porastające je chaszcze zagradzają drogę na wysokości pasa i trzeba iść zgiętym wpół. Nic, że lokalne robactwo właśnie nad strumykiem czeka w rojach.

Obrazki z drogi: jeśli ziemia ucieknie ci spod nóg i zjedziesz po stromym brzegu prawie do wody, niczym się nie przejmuj! Dupa nie szklanka! Nie stłucze się, a obtarcia i skaleczenia szybko się zagoją.

Pro Tip: koniecznie załóż białe szorty i jasną, łatwo brudzącą się koszulkę. Zrobisz wrażenie na znajomych, kiedy wyłonisz się z lasu od stóp do głów utytłany w ziemi.

Zasada 9 – Łaź jak małpa po ogrodzeniach, chociaż masz kondycję emerytowanego paralityka

Jeśli na twej drodze wyrośnie szczelnie ogrodzone gospodarstwo rolne, nie zrażaj się. Raźno wdrap się na chybotliwe druty, plącz stopy w oczkach siatki i przyj na drugą stronę.

Obrazki z drogi: szczyt ogrodzenia, na którym siedzisz okrakiem, to doskonałe miejsce by stracić wiarę w siebie i uznać, że dalej nie pójdziesz.

Pro Tip: podczas pokonywania ogrodzeń, skup się przede wszystkim na tym, by nie wylać piwa.

Zasada 10 – Motywacja to klucz

Ważne, aby cel wędrówki naprawdę nas motywował – np. wyjątkowo dogodne kąpielisko lub atrakcja turystyczna, a najlepiej majówkowa impreza. Nic tak nie daje sił do dalszej wędrówki, jak obietnica letniego pikniku na wolnym powietrzu, gdzie czekać nas będzie nalewak z piwem, skwierczące na grillu mięso, kiełbaski i kaszanka, michy sosu czosnkowego i sałatki pomidorowej, scena na wolnym powietrzu i sympatyczni ludzie, którzy powitają nas życzliwie i pogratulują ukończonego marszu.

Obrazki z drogi: bonus #1, jeśli wśród gości jest Pan Edward – najstarszy zielonogórski barman. Bonus #2: dreszczyk emocji z oglądania budowy boiska do siatkówki, gdzie lekko wstawiony znajomek, ubrany w szorty i klapki, obsługuje elektryczną piłę tarczową.

Pro Tip: jeśli masz same grube banknoty i obsługa grilla nie ma ci jak wydać, zamów piwa i mięsa za całość. Szlachta się bawi, na koszta nie patrzy!

Zasada 11 – Nie planuj, jak wrócisz

Kiedy wędrujesz do zapadłej pośród lasów wioseczki, wyszedłeś w południe a dochodzisz pod wieczór, to nie dokładaj sobie zmartwień, zastanawiając się, jak wrócisz do cywilizacji. Pamiętaj, że twój naród zbudowano na takich hasłach, jak „coś się wymyśli” i „nie takie rzeczy żeśmy ze szwagrem”.

Obrazki z drogi: Hołdowanie tej zasadzie zostaje nagrodzone powrotną przejażdżką prawdziwym, oryginalnym sraczkowo-żółtym Żukiem, sztandarowym autem dostawczym Polskiej Republiki Ludowej.

Pro Tip: nie splam się noszeniem w plecaku koca, śpiwora, czy bielizny na zmianę. Pamiętaj: „coś się wymyśli!”.

Złota zasada – Miej wiarę, że wszystko dobrze się skończy a tak właśnie będzie.

Komentarze ( 0 )

    Dodaj komentarz

    Your email address will not be published. Required fields are marked *